piątek

03

Patrzę tutaj i uśmiecham się. Automatycznie, ot tak. I wszystko inne staje się nieważne.
Po sesji, co jest nadużyciem tego słowa, bo w sumie to żadna sesja. Zdjęcia optymistycznie krzywe, rozmazane i uśmiechające się z każdego rogu.
Nosz... Musiałam aż posprzątać pulpit, żeby znaleźć jakieś zdjęcie, które samo się do mnie uśmiecha. I przy okazji sprzątnęłam z niego trochę więcej niż by wypadało. Można to uznać za wiosenne porządki.


I będzie tak, za rok i troszkę. Wesoło, z aparatem w łapie i podartymi rajstopami na nogach.
Właśnie, podarłam dziś rajstopy... Ktoś mnie udusi, ale zdążyłam kupić już drugie. Uf.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz